O autorze
Nigdy nie marzyłam o pracy w mediach, ale tak jakoś wyszło i już czwarty rok śledzę krajowe i zagraniczne newsy. Z konieczności – na każdy temat, z wyboru – te, które najbardziej burzą krew i podnoszą ciśnienie. Jeszcze na studiach psychologicznych w Łodzi marzyła mi się praca w „kryminale”, ale polska rzeczywistość policyjna pozbawiła mnie złudzeń. Teraz prowadzę własne mini-śledztwa i rozdrapuję sprawy, którymi nikomu innemu nie chce się brudzić rąk

250 płodów w 4 beczkach

zwłoki znaleziono w 4 beczkach porzuconych w lesie
zwłoki znaleziono w 4 beczkach porzuconych w lesie www.fakt.pl
W lesie pod Jekaterynburgiem mężczyzna natrafił na koszmarne znalezisko. 250 dobrze rozwiniętych ludzkich płodów. W czterech pięćdziesięciolitrowych beczkach. Zakonserwowane w formaldehydzie. Na beczkach były naklejki z nazwiskami matek i numerami szpitalnych pokojów...

Zakonserwowane w formaldehydzie zwłoki znalazł przypadkowy przechodzień. Mężczyzna wybrał się do lasu pod Jekaterynburgiem, na ryby i po drzewo na opał. Jednak takiego znaleziska nie mógł się spodziewać...



Sjergjej Twieritinow, naoczny świadek, tak opowiadał o chwili znalezienia beczek: "Znajomy zawołał mnie i jeszcze jednego znajomego i powiedział, że poszedł na ryby i znalazł jakieś beczki. Chciał je zabrać, ale znalazł wewnątrz zwłoki niemowląt".

W czterech pięćdziesięciolitrowych beczkach znaleziono 250 dobrze rozwiniętych płodów. Na pojemnikach były kartki z danymi matek i numerami szpitalnych sal. Prawdopodobnie ludzkie szczątki pochodziły z wykonanych nielegalnie i zdecydowanie zbyt późno aborcji.

Lokalne władze poinformowały, że płody musiały pochodzić przynajmniej z trzech szpitali w Jekateryngburgu. Miały trafić do firmy zajmującej się utylizacją odpadów medycznych, jednak z nieznanych powodów zostały po prostu porzucone w lesie. Osób odpowiedzialnych za tak przerażające zaniedbanie szuka teraz policja i prokuratura.
Trwa ładowanie komentarzy...